Długo nie mogliśmy się doczekać w naszym kraju modelu LG V40 ThinQ. Smartfon ma jednak tak wiele zalet, że naprawdę warto było na niego czekać tych kilka długich miesięcy. Szczególnie przypadnie do gustu audiofilom i fanom fotografii, ale nie tylko, gdyż jest to mocny i uniwersalny sprzęt. Czy ma szansę przełamać hegemonię Samsunga i Huawei w segmencie premium? Zapraszamy do naszej recenzji LG V40 ThinQ.
Wygląd LG V40 ThinQ
Bardzo podoba mi się nienachalne wzornictwo, które od jakiegoś czasu prezentuje LG. Jej flagowy smartfon idzie dalej tym tropem. Dzięki temu, że proporcje OLED-owego ekranu wynoszą tutaj 19,5:9, smartfon jest bardzo smukły, podobnie z resztą jak na przykład LG G7 ThinQ czy LG G7 Fit. Efekt ten potęgują jeszcze symetryczne ramki, choć nie należą one do najwęższych. Niektórych może zasmucić fakt, iż urządzenie posiada notcha. Na szczęście możemy go sobie ukryć, a nawet spersonalizować pasek, który go ukrywa. LG nazywa to „Nowy Second Screen”.
Sama konstrukcja jest fenomenalna. Przód i tył pokryte są szkłem Gorilla Glass 5, a całość otoczona jest estetyczną aluminiową ramką, co sprawia, że telefon przyjemnie leży w dłoni. Podoba mi się również, że przyciski zostały ułożone tak, iż łatwo po nie sięgnąć, chociaż przy tym rozmiarze (153 mm na 71,9 mm) osoby z mniejszymi dłońmi mogą mieć problem z tym, aby łatwo naciskać przyciski głośności. Warto tu dodać, że na jednej ze ścian znajduje się przycisk aktywujący Asystenta Google.
Wyjątkowo dobrze wygląda także tył urządzenia. 3 aparaty otoczone są delikatną i odstającą ramką, ale wygląda to bardzo estetycznie. Miejsce zagospodarowane jest znacznie lepiej niż na przykład w Huaweiu Mate 20 czy w Samsungu Galaxy A9. Pod modułami aparatu znajduje się czytnik linii papilarnych i nie jest on niestety – tak jak to miało miejsce np. w LG G6 – aktywnym przyciskiem.
Wyświetlacz OLED LG V40 ThinQ
Wyświetlacz | OLED 6,4", 1440x3120 pix, 537 ppi |
Aparat tylny | 16+12+12 Mpix, f/1.9, f/1.5 i f/2.4 |
Aparat przedni | 8+5 Mpix, f/1.9 i f/2.2 |
Na pierwszy rzut oka wyświetlacz w LG V40 ThinQ prezentuje się świetnie. To również za sprawą zaokrąglonych rogów, ale nie tylko. Urządzenie wyposażono w duży wyświetlacz o przekątnej 6,4 cala o rozdzielczości na poziomie 1440 na 3120 pikseli. Daje to w sumie wynik 537 punktów na cal. Widać, że obraz wyświetlany na ekranie jest szalenie ostry. Do tego warto dodać, że kolory są wyjątkowo nasycone, a czerń jest głęboka.
Oczywiście jest to częściowo zasługa wyświetlacza w technologii OLED. Niestety, promienie słoneczne dawały się ekranowi we znaki – mimo naprawdę przyzwoitej jasności. Cieszy, że producent wyposażył urządzenie w super-jasny tryb, który ma pomagać w takich niekorzystnych dla smartfona warunkach oświetleniowych.
LG V40 ThinQ – jakie podzespoły?
Procesor | Qualcomm Snapdragon 845, ośmiordzeniowy 2,60 GHz |
Pamięć RAM | 6 GB |
Pamięć telefonu | 128 GB |
Slot na karty pamięci | tak, do 2 TB |
Na pokładzie LG V40 ThinQ znajduje się procesor Qualcomm Snapdragon 845. To ciekawe, bo dokładnie ten sam układ zastosowano w LG G7 ThinQ. Aplikacje pracują na 6 GB pamięci RAM, natomiast na pliki użytkownika przeznaczono 128 GB pamięci. Dość powiedzieć, że konfiguracja tego sprzętu jest naprawdę w porządku. Wystarczy nie tylko do podstawowych aktywności – sprzęt sprawdzi się również u najbardziej wymagających.
W testach syntetycznych smartfon wypada naprawdę dobrze. Co prawda plasuje się gdzieś na poziomie swojego niebezpośredniego poprzednika, a więc LG G7 ThinQ i Google Pixela 3. Natomiast lepiej pod tym względem wydajności wypada tutaj m.in. Huawei Mate 20 Pro, a sprzęt nie ma się co równać z OnePlusem 6T. Niestety, z uwagi na to, że LG V40 ThinQ do Polski trafia dopiero na początku lutego, jego tegoroczna konkurencja (w istocie młodsza o blisko pół roku) dopiero pojawi się na rynku. Pod koniec lutego odbędą się targi MWC w Barcelonie, na których zostaną pokazane nowe sprzęty o jeszcze mocniejszych, najświeższych podzespołach. Oznacza to mniej więcej tyle, że dobre osiągi koreańskiego smartfona lada chwila mogą nie robić tak dobrego wrażenia.
Bateria | Li-Ion 3300 mAh |
System operacyjny | Android 8.1 Oreo |
Wymiary | 158,7x75,8x7,7 mm |
Masa | 169 g |
Dual SIM | brak |
Czytnik linii papilarnych | tak, na tylnej obudowie |
Sloty i moduły | słuchawkowe 3,5 mm, USB-C, Bluetooth 5.0 LE, NFC |
Debiut na rynku | IV kwartał 2018 |
LG V40 ThinQ – zdjęcia wykonane aparatem
Zdjęcia w pełnej rozdzielczości do pobrania zamieszczany na końcu niniejszej recenzji.
W większości komunikatów dotyczących LG V40 ThinQ pojawia się zdanie o „pięciu aparatach”. Oczywiście brzmi to świetnie z marketingowego punktu widzenia. Ale nie tylko! Mamy tutaj dwa obiektywy na przodzie i trzy na tylnej części obudowy. Te przednie mają 8 i 5 megapikseli i – odpowiednio – przysłonę o wartości f/1.9 i f/2.2.
Jednak prawdziwy rarytas czeka na nas przy aparatach głównych. Na tyle mamy bowiem 3 obiektywy:
- super szerokokątny – 16 megapikseli, f/1.9
- główny – 12 megapikseli, f/1.5
- teleobiektyw – 12 megapikseli f/2.4
Aparat w praktyce sprawdza się fenomenalnie. W jasny słoneczny dzień zdjęcia są bardzo jasne i nasycone kolorami. Bardzo podoba mi się, że urządzenie z łatwością łapie ostrość w trybie automatycznym. Odwzorowanie szczegółów również jest na bardzo dobrym poziomie i nie ma się tu do czego przyczepić. Podobnie jest z szerokim kątem. Jest to jeden ze znaków rozpoznawczych marki LG i w V40 ThinQ to rozwiązanie również sprawdza się wzorowo. Miłym akcentem jest również, że jeśli zdecydujemy się na wsparcie HDR, to nie będzie on przesadnie agresywny.
Podobne odczucia można mieć przy okazji wykonywania zdjęć nocnych. Na zbliżeniach widać pewne braki ostrości, możne przyczepić się również do naturalności odwzorowywanych kolorów, ale nie da się ukryć, że zdjęcia prezentują się naprawdę satysfakcjonująco.
Ciekawostką jest tryb, który wykonuje zdjęcia tej samej scenerii czy przedmiotu, korzystając ze wszystkich trzech aparatów.
LG V40 ThinQ – telefon do słuchania muzyki
LG V40 ThinQ został wyposażony w zaledwie jeden głośnik na spodzie urządzenie. Jest jednak pewne bardzo poważne „ale”. Koreańscy konstruktorzy zdecydowali się bowiem wspomóc go głośniczkiem na górnej części, który służy do prowadzenia rozmów telefonicznych. Dźwięk z dolnego głośniczka jest bardzo satysfakcjonujący. Producent zapewnia, że głośnik boombox wykorzystuje wnętrze smartfona jako komorę rezonansową. Oznacza to, że sprzęt powinien grać głośniej niż inne urządzenia. I faktycznie dźwięk brzmi dość głęboko, a zwłaszcza niskie tony.
Jedną z największych zalet LG V40 ThinQ jest 32-bitowy przetwornik Quad DAC. LG stworzyło go we współpracy z firmą ESS Technology. Jest do rozwiązanie, którego może nie wykorzystają wszyscy użytkownicy, ale posiadacze dobrego słuchu, audiofile powinni być usatysfakcjonowani.
Akumulator
Jest w porządku, ale mogło być lepiej – LG zdecydowało się umieścić ogniwo o pojemności 3300 mAh. Nie jest to wynik oszałamiający, zwłaszcza jeśli spojrzymy, że na przykład Samsung Galaxy S9+ (którego należy na razie traktować jako bezpośredniego konkurenta LG V40 ThinQ) ma akumulator o 200 mAh większy. Mało tego – „rówieśnik” V40, a więc Huawei Mate 20, ma pojemność wynoszącą aż 4000 mAh.
I nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę, że przy intensywnym użytkowaniu smartfon trzeba ładować jeszcze przed końcem dnia. W codziennym użyciu, bez przesadnego obciążenia oglądaniem filmów czy korzystaniem z GPS-a, akumulator powinien wystarczyć na cały dzień. Na pochwałę zasługuje jednak szybkość ładowania. Baterię uzupełnicie w niecałe dwie godziny.
LG V40 ThinQ – czy warto?
LG V40 ThinQ to naprawdę świetny smartfon, który oferuje rewelacyjną jakość dźwięku, ale nie tylko. LG po raz kolejny udowodniło, że zna się na aparatach, a do swojej cechy charakterystycznej, szerokiego kąta, dorzuciło jeszcze teleobiektyw. W połączeniu z naprawdę niezłym wyświetlaczem wydaje się, jakby LG V40 ThinQ było świetnym wyborem zakupowym. I tymi słowami można by podsumować tę recenzję, gdyby tylko ukazała się niedługo po zachodniej premierze, a sam sprzęt byłby kilkaset złotych tańszy. Cena zapewne jednak szybko spadnie. Po pierwsze, przez pojawienie się pierwszych flagowców z 2019 roku, po drugie – telefony LG nigdy nie „trzymały” ceny tak mocno, jak np. iPhone czy Samsung.
LG V40 ThinQ mogę z czystym sumieniem polecić, zwłaszcza, jeżeli macie możliwość skorzystania z promocji (np. gadżety o wartości 1000 zł w Play), czy z niższych cen w przyszłości. Zakładam, że LG V40 ThinQ pójdzie śladem LG G6 i G7, czyli za kilka miesięcy będzie niezwykle atrakcyjnym flagowcem w bardzo przystępnej – na tle konkurencji – cenie, czego zresztą bardzo sobie i wam życzę.
Zalety:
- trzy obiektywy aparatu
- niezłe zdjęcia nocne
- teleobiektyw i szeroki kąt
- świetna jakość dźwięku
- niezły wyświetlacz OLED
Wady:
- cena!
- spóźniona premiera w Polsce
- pojemność pamięci na pliki mogłaby być większa
- niewielka pojemność baterii
Alternatywne modele w podobnej cenie: Huawei Mate 20 Pro, Samsung Galaxy S9+, iPhone XR 64 GB.
- Zdjęcie 1
- Zdjęcie 2
- Zdjęcie 3
- Zdjęcie 4
- Zdjęcie 5
- Zdjęcie 6
- Zdjęcie 7
- Zdjęcie 8
- Zdjęcie 9
- Zdjęcie 10
- Zdjęcie 11
- Zdjęcie 12
Jesteśmy w Google News - obserwuj nas i bądź na bieżąco!